Chociaż wiele lat nie mieszkam już w Puznówce to często we wspomnieniach wracam do tej wsi, gdzie się urodziłem. Tam spędziłem pierwsze lata, chodziłem do szkoły. Z tamtych stron wywodzi się moja rodzina.

Wieś Puznówka była typem ulicówki z zabudowaniami  po jednej i  drugiej stronie drogi. Rozpoczynała  się od krzyża, stojącego koło budynku Wuja „Palanta” (prawdziwego nazwiska nie znam), a kończyła się koło drogi prowadzącej do Niesadnej. Tam stał krzyż, którego fundatorem  był Szczepan Chciałowski. Dawna wieś miała inny wygląd niż w chwili obecnej. W jednym domu mieszkało kilka rodzin, mieli wspólną sień i podwórko co często rodziło konflikty, szczególnie wtedy, gdy każda rodzina prowadziła własne gospodarstwo rolne. Ze względu na brak miejsca i koszty stodoły budowano tak, że łączyły się ze sobą i tworzyły jeden ciąg. Dziś powiedzielibyśmy, że była to zabudowa szeregowa.  Budynki przed wojną były kryte słomą. Przed domem mieszkalnym stał słup, w którym były szczeble, po których gospodarz mógł szybko dostać się do komina, z którego najczęściej wzniecał się pożar.

 Przed wojną w Puznówce było ok. 100 rodzin, w tym kilka pochodzenia żydowskiego. Większość mieszkańców uprawiała ziemię, jedynie Żydzi  trudnili się rzemiosłem oraz handlem. Dominujące nazwiska w Puznówce to Górski, Rosłaniec, Bylinka. Z tego powodu każdy z nich miał swoją ksywę (przezwisko).

W 1938 roku w święto Piotra i Pawła (29 czerwca) w Puznówce wybuchł pożar. Zaczęło się palić od budynków Bronisława Bylinki. Jego stodoła łączyła się ze stodołą Szuchnika i Górskiego. W czasie pożaru wiatr przenosił wykrętaki (specjalne snopki słomy z poszycia dachowego) z jednego końca wsi na drugi, na odległość kilometra. Podczas pożaru uległa spaleniu ¼ wsi tj. od szkoły do drogi do Niesadnej. Gospodarze, którym spaliły się obejścia mieszkali u krewnych lub znajomych a dzieci pogorzelców były dożywiane w szkole. Odbudowa wsi trwała kilka lat. Dużym atutem tej odbudowy było posiadanie własnego lasu przez rolników.

Tak wielki pożar zwrócił uwagę na konieczność reorganizacji budynków gospodarczych wsi a to wiązało się z koniecznością przeprowadzenia komasacji. Na czym polegał ten proces i dlaczego należało go przeprowadzić? Grunty jednego gospodarza  były w kilkunastu kawałkach porozrzucanych po całej wsi. Komasację  polegającą na scaleniu i wymianie gruntów przeprowadził geodeta z Sobolewa. Po  tej czynności rolnicy mieli pola uporządkowane, szerokie tak, że każdy mógł pobudować się na swojej działce w zabudowie wolnostojącej.

Przed pierwszą wojną światową w Puznówce była resztówka dworska. Większość gruntów została sprzedana (kupił ją mój dziadek Bylinka) a pozostały kawałek dziedzic przeznaczył na budowę szkoły. Dopóki szkoła nie została pobudowana mieściła się w domu Władysława Chciałowskiego. Był to czworak o wysokiej podmurówce i trzech izbach, opalany drzewem. Nowy budynek szkoły został oddany przed pożarem, ale ze względu na to, że był kryty blachą, nie uległ spaleniu. Kierownikiem szkoły w tym czasie był Mikołaj Szeląg.

Mało kto wie, ze w tym czasie w Puznówce był wiatrak. Znajdował on się w polu, ok. 200 m. za wsią w kierunku południowym. Właścicielem był Stanisław Sikorski. Wieś posiadała też własną spółdzielnię mleczarską, do której rolnicy dostarczali mleko. Początkowo znajdowała się ona u Zenona Bylinki. Była również wiejska Spółdzielnia Spożywcza, posiadająca jeden sklep. Był on bardzo mały i jeszcze przed wojną pobudowano parterowy budynek, w którym do chwili obecnej jest sklep GS-u. Budynek ten po wojnie został rozbudowany , dobudowano piętro, w którym  mieściło się wiejskie przedszkole. Pomysłodawcą budowy przedszkola była żona nauczyciela Szewczyka. Pani Szewczykowa zajmowała się również działalnością kulturalną. Do małego budynku po sklepie przeniosła się mleczarnia. Funkcjonowała również Straż Ogniowa. Strażnica znajdowała się w tym samym miejscu co obecnie, była drewniana lecz kryta blachą.

Mieszkańcom żyło się biednie. Gleby były słabe, piaszczyste, ale dobrze uprawione. Nigdzie nie było ugorów. Ziemię uprawiano narzędziami konnymi. Ponieważ pomiędzy sąsiadami były wąskie miedze lub bruzdy często dochodziło do kłótni oraz bójki o miedzę. Prace były ciężkie, każdy trzymał krowy, świnie, kury i konie. Jedyny czas wolny to niedziele lub święta,  ludzie często siedzieli  na rowach przed własnymi domami. W niedzielę w remizie strażackiej odbywały się zabawy wiejskie. Często w czasie zabawy były bójki. W ruch szły ławy i sztachety. Dochód z imprez organizowanych przez strażaków był przeznaczony na budowę młyna. Został on pobudowany wysiłkiem wsi w latach czterdziestych. Obecnie jest w nim kaplica wiejska.

Chociaż opuściłem Puznówkę na dwa lata przed wojną, to często ją odwiedzam i obserwuję zachodzące zmiany. Dziś jest to całkiem inna miejscowość, trudno byłoby ją poznać osobie, która przez lata w niej nie była. Z typowej rolniczej wsi zmieniła się podmiejską osadę, gdzie nie ma już dominującego znaczenia uprawa ziemi.

 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com