W celu realizacji zbrodniczej wizji zdobycia „przestrzeni życiowej” dla narodu niemieckiego, hitlerowcy opracowali tzw. Generalny Plan Wschodni. Projekt ten przewidywał w perspektywie 20-30 lat wysiedlenie, germanizację i eksterminację biologiczną ok. 50 mln Słowian z terenu Europy Środkowej i Wchodniej oraz skolonizowanie tych terenów przez osadników niemieckich.

Wdrażanie nieludzkiego planu zagłady narodów słowiańskich postanowiono rozpocząć od tzw. dystryktu lubelskiego, w skład którego wchodziła Zamojszczyzna. Wybór tego terenu nie był przypadkowy. Hitlerowcom chodziło przede wszystkim o utworzenie wzdłuż granicy przyszłej Rzeszy „germańskiego wału ochronnego”, który zabezpieczałby ją przed „szkodliwymi” wpływami nieskolonializowanego jeszcze wschodu. Osiedlanie ludności niemieckiej w obszarze nadgranicznym miało na celu stworzenie germańskich kleszczy, w które zostałaby ujęta ludność polska skupiona w Generalnym Gubernatorstwie. Od zachodu pozostawałaby ona bowiem pod stałym naciskiem ekspansji niemieckiej z ziem anektowanych, zaś od wschodu byłaby ograniczona naporem zniemczonej Zamojszczyzny. Decyzją reichsführera SS Heinricha Himmlera obszar Zamojszczyzny został uznany za „pierwszy niemiecki teren osadniczy w Generalnym Gubernatorstwie”.

Pierwsze wysiedlenia na Zamojszczyźnie przeprowadzono próbnie w listopadzie 1941 r. Hitlerowcy wysiedlili wówczas ok. 2 tys. Polaków z 7 zamojskich wsi. Właściwa akcja wysiedleńcza rozpoczęła się jesienią 1942 r. i trwała do sierpnia 1943 r. Objęła łącznie ok. 110 tys. osób, w tym 30 tys. dzieci. Władze III Rzeszy zamierzały osiedlić na Zamojszczyźnie 60 tys. kolonistów niemieckich przesiedlonych m.in. z Rumunii, Ukrainy, Bośni, Serbii, Słowenii, ZSRR oraz terytorium okupowanej Polski. Ostatecznie na terenie Zamojszczyzny zdołano osiedlić ok. 12 tys. Niemców.

Akcja wysiedleńczo-osadnicza na Zamojszczyźnie składała się z dwóch etapów. Pierwsza faza operacji została przeprowadzona w okresie od 27/28 listopada 1942 r. do marca 1943 r. i objęła 116 wiosek. Drugi etap, w czasie którego miały miejsce masowe pacyfikacje obszarów wiejskich, odbywał się w okresie od czerwca do sierpnia 1943 r. i objął 171 wiosek. Łącznie wysiedleniami zamierzano objąć 696 osad. Powstanie zamojskie i akcje odwetowe przeprowadzane przez silne i liczne oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich spowodowały, że ostatecznie zdołano wysiedlić 297 wsi. Strefa wysiedleń objęła powiaty: biłgorajski, hrubieszowski, tomaszowski i zamojski.

Akcję wysiedleńczą przeprowadzano według jednego schematu. Nocą lub wczesnym rankiem wieś otaczano kordonem, potem część Niemców udawała się do wioski. Hitlerowcy wpadali do mieszkań, wyrywali ludzi ze snu i wypędzali z domostw. Czasem nakazywali sołtysom zgromadzić mieszkańców wioski w jednym miejscu, dając na to 15-30 minut. Wysiedlanym Polakom zezwalano jedynie na zabranie bagażu osobistego nieprzekraczającego 30 kg, z reguły było to jednak niemożliwe ze względu na zbyt szybkie tempo akcji wysiedleńczej. Na placu działy się dantejskie sceny. Ludność bito karabinami, szczuto psami. W sposób okrutny i bestialski odrywano dzieci od matek, często bijąc je przy tym, a nawet mordując. Z matkami mogły zostać jedynie dzieci w wieku do 6 miesięcy. Kalekich, starców i obłożnie chorych, którzy nie byli w stanie opuścić zabudowań, mordowano na miejscu. Strzelano również do osób stawiających opór lub próbujących ucieczki. Zgromadzonych dzielono na dwie grupy. Większość wywożono do obozów przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, resztę pozostawiano na wsi, by wykorzystać ich później jako siłę roboczą u nasiedlonych kolonistów niemieckich.

W obozach przejściowych przeprowadzano badania rasowe i dokonywano selekcji na cztery kategorie. Do grupy pierwszej zaliczano polską ludność pochodzenia niemieckiego, zaś do grupy drugiej osoby o cechach nordyckich nadające się na zniemczenie. Wysiedleńców z tych grup kierowano do specjalnego obozu w Łodzi celem ostatecznego przebadania rasowego. Trzecią kategorię stanowiły osoby zdolne do pracy, które wysyłano na roboty przymusowe do Rzeszy. Osoby nie nadające się do pracy - dzieci do lat 14 i osoby powyżej 60 lat - umieszczano w tzw. wioskach rentowych utworzonych w powiatach: garwolińskim, siedleckim, mińskim i sokołowskim. Czwarta grupa obejmowała osoby niezdolne do pracy, chore i ułomne lub „bezwartościowe” ze względów rasowych. Osoby z tej grupy przeznaczone były do eksterminacji w obozach koncentracyjnych, głównie w Auschwitz-Birkenau i na Majdanku.

Obozy w Zamościu i Zwierzyńcu składały się z kilkunastu baraków odgrodzonych od siebie drutami kolczastymi. Więźniowie przebywali w straszliwych warunkach sanitarnych. W barakach nie było podłóg, okna miały powybijane szyby, co w czasie zimy powodowało, że ludzie potwornie marzli. Ciasnota, głód, zimno oraz brud i choroby dziesiątkowały ludzi, a w szczególności dzieci. Nędzy obozowej towarzyszył terror ze strony SS-manów. Na porządku dziennym było szczucie psami, bicie do utraty przytomności, strzelanie do wszy, które chodziły po ludziach. Pobyt w obozie trwał od kilku do kilkunastu tygodni. Kolejnym etapem gehenny wysiedlonych był transport do różnych miejsc, w zależności od grupy. Szczególnie ciężko trudy „podróży” znosiły dzieci. Zabiedzone i głodne, przewożone bez opieki i zaopatrzenia masowo chorowały i umierały w drodze do miejsca przeznaczenia.

Jednym z obszarów, do którego okupant niemiecki kierował transporty z wysiedlonymi mieszkańcami Zamojszczyzny, był powiat garwoliński. Pierwszy transport przybył 10 grudnia 1942 r. na stację kolejową w Pilawie i liczył 605 osób, w tym 275 dzieci. Następne wagony z wysiedleńcami dotarły 13 i 20 grudnia 1942 r. na stację w Sobolewie, przywożąc kolejno: 634 osoby (w tym 283 dzieci) i 974 osoby (w tym 512 dzieci). Przybyłych do Pilawy i Sobolewa Zamojszczan przewieziono podwodami do następujących miejscowości: Żelechów, Stoczek Łukowski, Łaskarzew, Maciejowice, Sobienie Jeziory i Parysów. Najwięcej wysiedleńców trafiło do Żelechowa.

Z Sobolewa do Żelechowa wysiedlonych przewoziło sto furmanek. Większość stanowiły dzieci (ok. 400), niektórym z nich towarzyszyły matki (dzieciom w wieku do 6 miesięcy). Pozostali to starcy oraz kilkadziesiąt młodych kobiet. Wysiedlonych umieszczono początkowo w budynku szkoły. Wiadomość o przybyciu dzieci zamojskich rozeszła się w mieście błyskawicznie. Ludność zbiegła się, by zabrać dzieci do swoich domów. Przygarnięto sieroty i dzieci pozbawione opieki. Reszta pozostała na słomie w ogrzewanej szkole.

Zapewnieniem pomocy przesiedleńcom zajął się Komitet Opiekuńczy z ks. proboszczem Wacławem Milikiem i burmistrzem miasta Bogdanem Domańskim na czele. Na rzecz wysiedlonych zebrano z miasta i okolic, a nawet z Warszawy, wiele ofiar w gotówce, żywność i używaną odzież. Zamożniejsi mieszkańcy opodatkowali się na rzecz wysiedlonych w wysokości od 50-100 zł do 1000 zł miesięcznie. Bardzo duży wkład w niesienie pomocy ludności zamojskiej miały członkinie Wojskowej Służby Kobiet - organizacji działającej w ramach Armii Krajowej.

Na początku stycznia 1943 r. wysiedleńców ulokowano w na wpół zrujnowanych, ograbionych podczas likwidacji getta, domach pożydowskich, w których doprowadzono do stanu używalności okna, drzwi i piece. Przygotowano też znaczną ilość prycz ze słomą, niewielką ilość nafty i używanych naczyń kuchennych. Za opał służyć miało drewno z rozbieranych budynków żydowskich.

Wiele osób znalazło schronienie u mieszkańców Żelechowa, którzy bezinteresownie przyszli z pomocą. Osoby starsze ulokowano w budynku byłej gminy żydowskiej. Dzieci, u których stwierdzono szkarlatynę, odrę i zapalenie płuc, umieszczono w szpitalu miejskim. Bezdomnymi dziećmi zaopiekowały się siostry zakonne.

Przy ul. Długiej została uruchomiona specjalna kuchnia dla wysiedleńców. Wydawanie posiłków (ok. 500 porcji zupy dziennie) odbywało się w pomieszczeniach byłej gminy żydowskiej w rynku. Funkcjonowanie kuchni było możliwe m.in. dzięki ofiarności miejscowego społeczeństwa, które dostarczało produkty żywnościowe.

Z pomocą w zaopatrzeniu przesiedlonych przyszła Rada Główna Opiekuńcza - centralna organizacja społeczna. W związku z tym do Żelechowa przybyła niebawem delegacja z Warszawy celem ustalenia zakresu potrzeb. Kilka dni po tej wizycie przyjechały do miasta samochody z odzieżą, obuwiem i środkami do mycia i prania. Utworzono miejscowy komitet, w skład którego weszły m.in. przedstawicielki Wojskowej Służby Kobiet. Do obowiązków komitetu należało przeprowadzenie dokładnego rejestru wysiedlonych, ustalenie potrzeb poszczególnych osób i dokonanie rozdziału otrzymanych artykułów. W pracach komitetu brały czynny udział: Janina Wolbeck, p. Pawłowska z ul. Długiej (udostępniła swoje mieszkanie na magazynowanie rzeczy i artykułów), Wanda Bełdyga, p. Zalewska, Krystyna Buksińska, Bronisława Witek, Wanda Kasprowicz, Jadwiga Adamczewska, Katarzyna Szerszeniowa i inne panie.

25 stycznia 1943 r. w dworku przy Al. Wojska Polskiego 7a zostało utworzone przedszkole (ochronka) dla dzieci zamojskich. W pierwszym dniu funkcjonowania ochronki prowadzonej przez miejscowe siostry zakonne zgłosiło się trzydzieścioro dzieci. Dzieci otrzymały kawę z mlekiem i kromkę chleba z marmoladą lub masłem. Dzieci zamojskie przebywały w Żelechowie aż do wyzwolenia, kiedy powracający z przymusowych robót w Niemczech rodzice lub inni krewni zabrali je w rodzinne strony.

Okupant niemiecki prowadził barbarzyńską akcję wysiedleńczą na Zamojszczyźnie aż do sierpnia 1943 r. Przerwał ją, ponieważ skomplikowała się sytuacja wojsk niemieckich na froncie wschodnim (klęski pod Stalingradem i Kurskiem). Na decyzję o wstrzymaniu wysiedleń miały również wpływ działania odwetowe ze strony ruchu oporu.

Trudno dziś wyobrazić sobie rozmiar cierpień ludności Zamojszczyzny. Najbardziej chyba porusza tragedia dzieci. Siłą odrywano je od rodziców i wywożono w głąb Niemiec lub na okupowane tereny Polski. Szacuje się, że z ogólnej liczby 30 tys. wysiedlonych dzieci ok. 10 tys. zmarło lub zostało zamordowanych, a ok. 4,5 tys. wywieziono do Rzeszy w celu germanizacji. Los wielu tysięcy dzieci zamojskich do dziś pozostaje nieznany. Najprawdopodobniej część z nich żyje do tej pory poza krajem w nieświadomości swego polskiego pochodzenia.

Warto pamiętać o pięknym akcie solidarności żelechowian z wysiedloną ludnością Zamojszczyzny. Mieszkańcy Żelechowa, choć sami byli w warunkach wojny pozbawieni normalnych podstaw egzystencji, przyszli z pomocą sierotom i starcom udzielając im schronienia i zapewniając im opiekę. Dzięki natychmiastowej i spontanicznej reakcji żelechowskiego społeczeństwa niejedno ludzkie życie zostało uratowane.

 

Michał Sztelmach

 

Bibliografia:

 

B. Kozaczyńska, Wysiedlenie mieszkańców Zamojszczyzny na teren powiatu garwolińskiego w okresie okupacji hitlerowskiej, „Archiwariusz Zamojski” 2004, http://www.pe.zam.pl/edycja/pdf/AZ%202004%20s.%201-50.pdf

B. Kozaczyńska, Losy dzieci z Zamojszczyzny wysiedlonych do powiatu siedleckiego w latach 1943-1945, Siedlce 2006

Zarys działalności Armii Krajowej na terenie Żelechowa w latach 1939-1944, pod redakcją W. Janickiego, Lublin 1999 (wspomnienia Katarzyny Szerszeniowej)

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com