Akty heroizmu

29 września 1942 r. wieczorem, w przeddzień likwidacji getta, komenda miejscowego rejonu AK, po otrzymaniu od komendanta policji granatowej Romualda Jankowskiego ps. „Rym”, oficera wywiadu rejonu, sygnału o koncentracji żandarmerii niemieckiej w Żelechowie, dostarczyła tę wiadomość do getta przez Franciszka Zwolskiego ps. „Znicz”. Także Bronisława Witek-Pieniążek ps. „Marta”, pielęgniarka prowizorycznego miejskiego szpitala zakaźnego w Żelechowie, przekazała wiadomość o przygotowaniach do likwidacji getta dr. Józefowi Żyłkiewiczowi, mieszkańcowi tegoż getta. Dzięki temu on wraz z żoną udali się natychmiast do Warszawy. Cudem przeżyli okupację, a po wojnie wyjechali do Izraela.

Podczas likwidacji getta ucieczkę grupie Żydów ułatwił także Wacław Bożek. Ukrywał ich w pobliskim lesie, a następnie skontaktował z dowódcą stacjonującego w pobliżu Żelechowa oddziału partyzanckiego.

Pod koniec września 1942 r. do Janiny i Stanisława Błażejczyków, którzy mieli gospodarstwo pod Żelechowem, po ratunek przyszła 17-letnia Pola Mójpan i 20-letni Josek Pnine. S. Błażejczyk zrobił im kryjówkę pod podłogą stodoły. Kiedy młodzi Żydzi siedzieli w ukryciu, nad ich głowami toczyło się zwykłe gospodarskie życie. Josek wychodził z kryjówki jedynie pod osłoną nocy, żeby się umyć lub ogrzać w domu, gdy było zimno. Poli, która z wyglądu nie przypominała Żydówki, zdarzało się nawet chodzić do Żelechowa. Córka Janiny, Genowefa, dostarczała im żywność. Genowefa i Pola szybko się zaprzyjaźniły. Szyły ręcznie bieliznę i robiły lalki na sprzedaż. Kiedy zaczął zbliżać się front, pojawiły się pogłoski, że Sowieci potraktują Żydów jak Niemcy. Pola i Josek przeżyli wówczas chwile zwątpienia, pytali o truciznę. Janina na szczęście ich powstrzymała. Po wojnie Pola i Josek wyjechali do Izraela.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com