GAWEDA O ZAWODZIE KUŚNIERSKIM

Wspólnie z kolegami z Ludowego Towarzystwa Historyczno Kulturalnego chcemy zaprezentować mieszkańcom naszego Miasta słynący przed laty zawód kuśnierski. Kontynuowanie tego zawodu przez kilka pokoleń dawało mieszkańcom zatrudnienie i dochody, dzięki czemu miasto mogło się rozwijać. Przedstawimy w małym skrócie warsztat kuśnierski, oraz sprzęt i narzędzia, jakimi ówcześni kuśnierze się posługiwali.
Chce poinformować, że niegdyś zawód kuśnierski, różnił się od zawodu istniejącego obecnie. Dziś zawód kuśnierski wyspecjalizował się w szyciu odzieży ze skór różnych zwierząt, od dziko żyjących piżmaków, do skór ze zwierząt hodowanych w fermach, jak lisów norek i innych.
Zawód kuśnierski ma swoje korzenie w czasach prehistorycznych. Postawić go można na równi z zawodem zduńskim. Zdun dbał, ażeby mieszkanie, w którym mieszka człowiek było szczelne i ogrzane. Zadaniem kuśnierza było, ażeby z upolowanych przez człowieka skór zwierzęcych, sporządzić ubranie, które będzie chroniło go od zimna – szczególnie w naszym klimacie.
.Zawód uprawiany przez naszych ojców, dziadków i pradziadów zajmował się materiałem skórzanym, jaki był dostępny na rynku, to jest skórami z owiec.
W okresie międzywojennym w naszym mieście było 143 zakłady kuśnierskie, w których pracowało około 1000 osób.
W przeciwieństwie do współczesnego zawodu kuśnierskiego, dawny zawód łączył w sobie dwie dziedziny - zawód garbarza, wraz z arkanami tego zawodu, oraz zawód kuśnierza. W warsztacie takim kuśnierz z wygarbowanego przez siebie materiału szył ręcznie potrzebną odzież. Były to kożuchy męskie i damskie, kamizelki, serdaki, czapki, rękawice oraz spodnie. Niektóre eksponaty były przedstawione na naszej wystawie. Pochodzą jeszcze z tamtej epoki.
Wyroby swoje garwolińscy kuśnierze sprzedawali na jarmarkach w całej Polsce. Najbardziej chłonnym był rynek okolic Łowicza. Sprzedawano też swoje wyroby na jarmarkach w Grójcu, Nowym Mieście, Pułtusku, oraz na jarmarkach w bliższych miejscowościach sąsiadujących z naszym miastem jak Siennica, Latowicz, Stoczek Łukowski. Dużymi odbiorcami garwolińskich kożuchów były zamówienia dla wojska Cesarstwa Rosyjskiego, jak i później zamówienia dla Armii Polskiej. Słynne były ułanki, tołuby, oraz eleganckie bekiesze.
W biblii mówi się o tym, że święty Jan Chrzciciel chodził odziany w skóry. Jednaki nawet i święty nie wychodziłby w skórach gdyby były nie wygarbowane. Surowe skóry kaleczyłyby ciało. W biblii mówi się też, że wino napełniano do bukłaków, to jest pojemników sporządzonych ze skór. Ostrzegano, że nie należy wlewać wina do starych bukłaków gdyż mogą być zniszczone. Nie jest powiedziane, co robiono ze starymi bukłakami.
Tu mogę dopowiedzieć, że alkohol zawarty w winie spowodował wygarbowanie skór i te nadawały się do sporządzania odzieży. Zauważono też, że skóra martwego zwierzęcia położona w pobliżu mrowiska, stawała się wygarbowana.
Mąka rozmoczona z wodą w wyniku fermentacji wytwarza kwas chlebowy, który garbuje skóry. Garbnik zawarty w korze drzew sprawiał, że garbunek był doskonalszy. Spostrzeżenia te dały początek zawodowi garbarskiemu. Takimi metodami posługiwano się przez wieki. Na naszej wystawie przedstawialiśmy naczynia i przedmioty służące do garbowania. Pokrótce przypomnę proces i cykle garbowania w garwolińskich warsztatach.
Przypuszczam, ze słuchając mojej opowieści poczujecie się zgorszeni, gdyż sposoby, jakie wtedy stosowano mają się niczym do obecnych przepisów sanitarnych i ekologicznych. Jednak przed sześćdziesięciu laty, kiedy ja wchodziłem w ten zawód, było to normą.
Zimą dokonywano zakupu skór. Wczesną wiosną, kiedy lody spłynęły, w rzece za młynem naprzeciw rzeźni były drewniane baseny, w których skóry przez trzy do pięciu dni były odmaczane. Po odmoczeniu, skóry te, były odmięśniane (flesowane) i prane z brudu w rzece. Później trzytygodniowy cykl garbowania w zaprawie z mąki.
Proces garbowania powinien przebiegać w cieple, więc kadzie z garbującymi się skórami umieszczano w mieszkaniu. W dodatku, co trzeci dzień skóry należało przełożyć w kadzi, ażeby skóry z dołu kadzi znalazły się na górze. Do przekładania skór służyło specjalne koryto. Proszę sobie wyobrazić, jaki zapach był w tym domu.
Po trzech tygodniach skóry wyjmowano z kadzi i suszono na płotach i na żerdziach rozłożonych na podwórkach. Po obróbce skór na biało ponowne trzytygodniowe moczenie w wywarze z kory i znów pranie w rzece i suszenie.
Ludzie przyjezdni mówili, że to wszystko śmierdzi. Jednak Garwolacy zapach ten uważali za przyjemny, gdyż w zapachu tym, był zapach chleba, którym nakarmią swoje dzieci i szelest pieniędzy, jakich spodziewali się z efektu swej pracy.
Obecnie zdobycze nauki zastąpiły dawne sposoby garbowania. Odczynniki chemiczne, skróciły proces garbowania i sprawiły, że jakość towaru stała się lepsza. Pracę mrówek zastąpił wyprodukowany przez człowieka kwas mrówkowy. Maszyny do szycia skutecznie wyeliminowały szycie ręczne. Rozwój nauki i techniki ze swoimi ciepłymi materiałami, jak polar i goreteks skutecznie konkurują z kożuchami.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com