Od dworku Modrzewskich niedaleko jest do Budzenia. Przenieśmy się w czasie i spójrzmy, jak wiedzie się rodzinie Piotra de Wnyno. Należy powiedzieć, że pan Piotr nie był gorszym wójtem od Mikołaja „Budzyńskiego”. Rządził i budował miasto 108 lat do roku1533 Należy powiedzieć, że Wnynowie rządzili miastem, co najmniej przez trzy pokolenia. W tym czasie w historii Mazowsza i Polski nastąpiły zmiany. W roku 1526 zmarł ostatni z książąt mazowieckich Janusz III. Następstwem tego było wcielenie Mazowsza do Rzeczypospolitej. Zaczęły obowiązywać inne prawa. Po 108 latach zamieszkiwania w Budzeniu, Wnynowie weszli w samoistne posiadanie Budzenia. Następni wójtowie zadowalali się urzędem i profitami płynącymi z tego urzędu. Spójrzmy na listę urzędujących wójtów,- 35 nazwisk. Jakże, podobne do nazwisk znajomych „Garwolaków”; Wągrodzki, Wierzbicki Mączyński, Winek, Pawliszewski, Sarkowicz, Pacek, Tomaszkiewicz, Kotarski Paśniczek. Zwróćmy uwagę na walki i przepychani, o obięcie tego urzędu. (Skąd my to znamy.)

Wnynowie zostali w cieniu gospodarstwa w Budzeniu. Sieli i wieli i dotrwali w swym Budzeniu do końca XIX wieku. Po drodze nazwisko przekształciło się z Wnyno na Woyno.

W roku 1895 Kazimierz Woyno sprzedaje dwór w Budzeniu. Przyczynę trudno ustalić. Można podejrzewać, że dzieci poszły do szkół i nie było następcy. Ostatnią pamiątką po bytności Woynów w Garwolinie, jest w ufundowany ołtarz w naszym kościele „Chrystusa ukrzyżowanego. Pan Kazimierz był członkiem komitetu budowy naszego kościoła. Chciałem zwrócić uwagę, że ołtarz ten jest zbudowany metodą murarską, inne ołtarze były budowane przez stolarzy. Po sprzedaży Budzenia, Woynowie kupili niewielki dwór w Żelaznej. Od Woynów Budzeń odkupił rzemieślnik z okolic Parysowa nazwiskiem Michał Witkowski. Nowy nabywca zamieszkał w Budzeniu. Witkowscy mieli pięć urodziwych córek. Dziewczyny dorastały, starających się o rękę „budzenianek” nie brakowało, więc wydawano Je za mąż. Brącia wyszła za Kazimierza Maszkiewicza, Frania za Antoniego Rękawka, (Wontylkę), I N N wyszła za Piotra Michalika (Wąsika), II NN za Juliana Byszewskiego III NN za Baronowskiego W krótkim czasie majątek Budzeń został podzielony na posagi dla córek. Po dworze ślad zaginął, tylko mieszkające tu rodziny czasem wspominają bogatego dziadka Witkowskiego.

Daje do myślenia plac w Garwolinie przy Nadwodnej róg Krótkiej ( obecny budynek P.S.S. i restauracji Smakosz.) W tym miejscu mieścił się ratusz. Ostatnim właścicielem tego terenu był pan Piotr Michalik mąż Witkoszczanki. Czyżby plac ten należał do dóbr Budzenia i został sprzedany, przez Woynów Witkowskiemu.

Dziś w pamięci mojej została droga Wiatraczna i po jej północnej stronie żywopłot ogradzający podwórze dworskie, był to żywopłot ze śliwek „bioluchów”- smak ich do dziś pamiętam. Idąc dalej tą drogą nie sposób zapomnieć sadzawki, w której wiosną kumkały i rechotały żaby. Dalej mostek na Eliaszu, był to „zielony mosteczek, który się ugina” z naszej ludowej piosenki. Za mostkiem nie sposób nie wspomnieć pana Jana Bartkiewicza , który dla każdego miał miłe słowo i dobrą radę. I na końcu tej ulicy wąwóz głęboki, że konia z niego nie było widać, „nie daj Boże” trafić na mijankę, jeden z pojazdów musiał wytyłować ,- był tylko jeden tor.

Przy krzyżu, który pamiętał czasy Woynów skręcamy w lewo jest droga zwana „Stara Parysowska” biegnie ona po wschodniej granicy dworu w części pola będącego własnością pana Franciszka Wągrodzkiego po zachodniej stronie jest szeroki żywopłot z tarniny („z czyżnia”)- ostoja dla zajęcy. Żywopłotem takim ogrodzone było całe pole dworskie. Szczątki tego żywopłotu istnieją jeszcze przy granicy pól z Jagodnym / Idąc dalej tą drogą po zachodniej stronie jest wzniesienie, -to „Piorunowa górka”. -Rzeczywiście tu pioruny uderzały częściej niż gdzie indziej. Sam tego doświadczyłem. Za górką skręcimy w lewo idąc łąką zwaną „Długie łąki” dojdziemy do miejsca gdzie była „ Studziunka”- biło tam źródełko z czystą zimną wodą.

Idziemy z biegiem wody, nieopodal woda łączy się z wodą płynącą od zachodu –miejsce to nazywane jest „Kaczy dół”. Pójdźmy na zachód w górę strumienia, - za brodem na „Kościelnej drodze” ( Jagodzinskiej) są łąki nazywane” Podolszynki – nazwa od rosnącej tu olszyny dalej na zachód to pola i łąki nazywane „Podleśne lub Poleśne – pochodzenia nazwy nie trzeba tłumaczyć. Są to moje wspomnienia z młodości obecna rzeczywistość jest inna.

 Ołtarz

Ołtarz Chrystusa ukrzyżowanego ufundowany przez Kazimierza Wojno ostatniego dziedzica dworu w budzeniu.

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

 

Fotografia

 

Plik w formacie PDF dostępny jest TUTAJ. (wielkość pliku ~10MB)

 

 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com