Podróżni przyjechali na zamek w Czersku dzień przed naradą. Drużyna wraz ze służbą znalazła sobie kwatery na podzamczu, natomiast chorąży z Wigandem udał się do księcia. Stary chorąży rozliczył się przed księciem z zebranych danin oraz omówił krótko zarysy swojego sprawozdania, które nazajutrz miał szczegółowo przedstawić jego syn. Książę bacznie obserwował niewiele młodszego od siebie Wiganda. W zachowaniu Jego było widać, że jest to człowiek obyty w obyczajach. Zagadnął go, gdzie się uczył, czy zna języki, co zamierza robić. Z powodu braku czasu, gdyż inni interesanci czekali, książę zapowiedział Wigandowi, że po naradzie będzie chciał z nim porozmawiać. Po wyjściu z gabinetu księcia obaj Ciołkowie udali się na dziedziniec zamkowy gdzie spotkali rodzinę księcia. Najpierw złożyli ukłony żonie księcia, księżnej Annie, córce księcia litewskiego, Kiejstuta. Następnie pokłonili się bratu księcia, biskupowi Henrykowi i siostrom Salomei i Eufemii oraz bratu księcia, Ziemowitowi IV Płockiemu, pod którego rozkazami również chorąży służył. Potem nastąpiły powitania ze znajomymi rycerzami, z którymi przez całą zimę się nie widzieli.

      Następnego dnia po nabożeństwie w przy zamkowej kaplicy, w sali rycerskiej rozpoczęła się narada. Spotkanie zagaił kasztelan zamkowy, powitał zgromadzonych i przedstawił porządek obrad. Po kasztelanie zabrał głos książę. Przedstawił sytuację w kraju poinformował, że królem Polski jest książę litewski Jagiełło, kuzyn jego żony, Anny, który na chrzcie przyjął imię Władysław. Przedstawił program działań nowego króla, który zamierza kontynuować reformy rozpoczęte przez zmarłego króla Kazimierza Wielkiego. Następnie przedstawił program zadań wynikających z tych reform przypadających dla księstwa oraz poszczególnych województw i powiatów. Były to zadania w dziedzinie utrzymania szlaków komunikacyjnych, budowy i organizacji nowych miast, organizacji handlu, oraz sprawy bezpieczeństwa.

Po wystąpieniu księcia rozpoczęła się dyskusja. Zaczęły się narzekania na brak środków, na powodzie na nieurodzaje i t p. Przyszła kolej na wystąpienie Wiganda. Ten w sposób rzeczowy przedstawił, jak wytyczyć szlak komunikacyjny, jak zorganizować miejscowych ludzi do budowy mostu, jak zachęcić ich do pracy, organizując im rozrywki przy muzyce lub ognisku. Krótko opowiedział o swoich spostrzeżeniach, jak w świecie organizuje się miasta i jak w nich rozwija się rzemiosło i handel. Zakończył powiedzeniem „przecież i nie od razu Kraków zbudowali”. Wypowiedź Wiganda nagrodzona została gromkimi oklaskami. Narada trwała do późnego wieczora.

Następnego dnia na zamku odbyła się uroczysta uczta na cześć przybyłych gości. Wigand bacznie obserwował młode dwórki, on też był obiektem ich zainteresowania. Książę widząc nieśmiałość młodego gościa podszedł do niego i poprowadził go do swojej młodszej siostry Eufemii, której przedstawił Wiganda. Ponieważ Eufemia była dziewczyną urodziwą i równą wiekiem Wigandowi szybko nawiązała się rozmowa, uśmiechy, tańce, spacery, a może i miłość.( Późnej Eufemia została żoną księcia opolskiego, Władysława).

Ciołkom nie spieszno było wyjeżdżać z Czerska, gdyż po pierwsze Wigand czekał na zapowiedzianą rozmowę z księciem, po drugie piękna Eufemia, a po trzecie i ojcu Andrzejowi na dworze wcale się nie dłużyło. Któregoś ranka posłaniec książęcy poprosił Wiganda na śniadanie, przy którym książę zaproponował Wigandowi, pracę w kancelarii książęcej. Wigand mało nie podskoczył, przecież jeszcze w drodze o czymś takim marzyli. Młody Ciołek z szacunkiem podziękował księciu i obiecał jak najlepiej wykonywać swe obowiązki. Praca w zamku bardziej sprawiała Mu radość niż zmęczenie. Po pracy zwiedzał konno okolicę lub towarzyszył księciu w przejażdżkach lub w podróżach.

Pewnego letniego dnia wybrał się Wigand konno, ażeby odwiedzić swoich stryjów, którzy mieszkali we wsi Żelechów. Przeprawił się przez Wisłę i ruszył w podróż. Kiedy przejeżdżał przez rzekę zerwała się burza, Wigand postanowił przerwać podróż. Widząc parobków spędzających konie z nadrzecznego pastwiska, jeździec pojechał także za końmi i trafił na podwórzec dworu pana Czyszkowskiego Podróżny przystanął pod okapem domu trzymając w ręku lejce. Pan Czyszkowski poprosił podróżnego do domu, tam rozpoznał w nim niedawnego znajomego z narady w Czersku. Zaczęły się rozmowy na tematy z narady. Wigand opowiadał o swoim stanowisku na zamku, o tym jak chłopów zachęca do pracy przy budowie dróg. Opowiadał o dzisiejszej przygodzie. Kiedy wyjeżdżał z Czerska, na jarmarku kupił kilka siekier, które zabrał ze sobą. Jadąc przez strumień, który pokonał wpław zawołał dwu blisko mieszkających chłopów. Powiedział im, że te siekiery będą ich, ale mają zbudować most nad strumieniem. Chłopi zaraz zabrali się do pracy. Wigand zagadnął pana Czyszkowskiego, co myśli o tym, żeby z wsi za rzeką zrobić miasto. Przez wieś prowadzi szlak handlowy z Czerska na Wołyń i na Ruś, ma dobre położenie na wzniesieniu, blisko woda, dużo lasu, z którego można będzie pozyskać budulec. We wsi jest kościół, jest kilku rzemieślników Z tego zaczynu może powstać miasto. „A co z funduszami” – zapytał pan Czyszkowski – „przecież narzędzia do pracy trzeba ludziom dać, a za pracę zapłacić”. Wigand spojrzał przez okno, które wychodziło na północ i zapytał pana Czyszkowskiego, czyje są lasy za wsią. „Książęce”. „To właśnie Książe ma czym płacić.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com