Wyjątkowo piękne w tym roku, pełne barw i wybujałych kształtów. Pogoda sprzyjała im tego lata: dużo opadów, słońce i ciepła jesień. Wszystko to sprawiło, że otoczenia naszych domów wyglądają we wrześniu bogato i kolorowo.

Na szczęście mija moda przeniesiona prosto z miasta, polegająca na monotonnym zestawieniu: strzyżony trawnik, tujowy żywopłot, posępne jałowce i jednakowe przez cały rok „srebrne” świerki. Coraz więcej osób nawiązuje do tradycji, przypomina sobie, jak naprawdę wyglądały ogrody naszych mam i babć.

 

 

Dawna wieś to przede wszystkim ozdobny „przedogródek”, umieszczany często od ulicy, pod oknem, wychodzący kwiatami poza ogrodzenie, wizytówka domu i duma gospodyni. Królowały w nim pachnące róże, ostróżki, malwy, piwonie i dalie nazywane swojsko gieorginiami. Z krzewów nieodzowne były: bez lilak i jaśminowiec. Na jesieni pojawiały się astry, zwane marcinkami lub michałkami, dzielżany i nawłocie. Ogród wiejski tylko w pierwszym momencie wydawał się nieuporządkowany, trochę przepełniony. Przy bliższym poznaniu widać było ogromną pracę i wysiłek włożony we właściwe skomponowanie kwiatowych rabat. Często pielęgnacja wiązała się z noszeniem ze studni wody do podlewania sadzonek.

Takie wesołe, kolorowe rabaty pasują do naszych wiejskich siedzib. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na założenie dużych rabat to posadźmy chociaż 2 – 3 kępy dalii czy złocieni, ubarwią otoczenie, pozwolą rozpoznać, jaka pora roku nadeszła. .

A jeśli ktoś złośliwie powie o naszym ogrodzie - „wsiowy”, możemy zawsze powiedzieć, że mamy ogród w modnym stylu rustykalnym. Znaczy to samo a dla niektórych lepiej brzmi.

 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com